Składniki
Instrukcje
Dzień przed pieczeniem gotujemy puszkę skondensowanego mleka. Ja robię to tak, że zanurzam ją w garnku z wodą i gotuję przez 2 godziny lub 1 godzinę w papierze. Powstaje w ten sposób skarmelizowane mleko. Nigdy jej nie otwieram, gdy jest jeszcze ciepła, grozi niebezpieczeństwo poparzenia. Zawsze zostawiam ją zamkniętą do ostygnięcia na drugi dzień.
W dniu pieczenia ubijam krem z masła, cukru, jajka, miodu i śmietany w metalowej misce nad parą. To trwa około 5 minut. W innej misce mieszam mąkę z sodą oczyszczoną i dodaję ciepły krem - powstaje półpłynne ciasto. Przykrywam je i zostawiam na 5 do 10 minut, aby odpoczęło i stężało. Nie wkładam do lodówki!
Ciasto dzielę na 5 równych części i na papierze do pieczenia wałkuję placki o grubości 2-3 mm i wycinam z nich krąg o średnicy około 20-22 cm. Ciasto można podsypywać mąką, a jeśli jest bardzo cienkie, zostawiam je dłużej do odpoczynku. Resztek ciasta nie wyrzucam, ale na koniec je piekę i wykorzystuję na posypkę.
Piekarnik nagrzewam do 180 °C. Każde wycięte kółko ciasta wraz z papierem przenoszę na blachę i piekę przez około 4 minuty. Po upieczeniu zostawiam je do ostygnięcia na papierze, wtedy łatwiej się z nimi manipuluje. W ten sposób piekę wszystkie placki.
Przygotowuję krem. Mieszam wszystkie składniki na krem (skarmelizowane mleko, orzechy, masło) i ubijam, aż powstanie krem. Podczas mieszania nie pozwalam mu zbyt mocno stężeć, ponieważ potem krem trudno się rozsmarowuje i ciągnie górną część ciasta w dół. Krem dzielę na 5 części, aby mieć taką samą ilość w każdej warstwie i aby mi zostało wystarczająco na posmarowanie całego ciasta.
Mieszam składniki na syrop i delikatnie smaruję dolną warstwę piernikowego ciasta (około 20 ml syropu na każdą warstwę), nakładam krem, a przed nałożeniem kolejnej warstwy ciasta smaruję ją rumowym syropem z dolnej i po nałożeniu z górnej strony. Syrop nadaje torcie wilgotność i świeżość, a placki ładnie łączą się z kremem. Jeśli jest niewystarczająco nasączony, piernik będzie twardszy i suchszy.
W ten sposób ułożyłam 5 upieczonych placków na sobie. Krem czasami przy smarowaniu odkleja się od ciasta, ale to nie szkodzi. Wyciągnięte kawałki smaruję kremem. Całe ciasto i boki smaruję resztą kremu. Na koniec siekam 30 g orzechów włoskich i 50 g upieczonych resztek z blachy i posypuję nimi boki i wierzch ciasta. Zostawiam w lodówce do następnego dnia. Polecam, to naprawdę smaczne!